Archiwum Polityki

Kulki fortuny

Pewien bezrobotny z niewielkiej miejscowości Pulii wygrał w loterii Superenalotto równowartość 50 mln dolarów. Włosi, dla których gry liczbowe są już prawie tym, czym makaron i chianti, z pewnością przypuszczą jeszcze większy szturm na kolektury. Mimo że co jakiś czas wychodzą na jaw rozmaite przekręty organizatorów loterii.

Włosi to prawdziwa armia graczy - w wydatkach na gry losowe zajmują pierwsze miejsce w Europie, wyprzedzając Norwegów, Duńczyków, Finów, Hiszpanów, Belgów i Anglików. Według oficjalnych danych przeciętny Włoch wydaje rocznie na ten cel 430 tys. lirów (ok. 900 zł). Ale szanse "ustawienia się" na całe życie są minimalne - w przypadku bijącego rekordy popularności Superenalotto prawdopodobieństwo wylosowania szóstki jest 1 do 738 milionów. Na temat szans na najwyższą nagrodę obrazowo wypowiedział się pewien statystyk, zagajony przez włoską "Panoramę": łatwiej nie ucierpieć skacząc z okna wieżowca.

Polityka 8.1999 (2181) z dnia 20.02.1999; Świat; s. 44