Polscy lekarze sugerują, że to, do czego doszło w klinice Novum, to nie pierwszy taki zabieg w Polsce, a jedynie pierwszy ujawniony – nikomu bowiem nie zależy, żeby się tym chwalić. – W sytuacji, gdy nie mamy absolutnie żadnych regulacji dotyczących zapłodnienia pozaustrojowego, do pewnego momentu wygodniej jest się poruszać w tej prawnej pustce, niż niechcący wywołać histerię i doprowadzić do przyjęcia ustaw, które zahamują dawstwo komórek i nasienia, przekreślając nadzieje na posiadanie dziecka tysiącom par – mówi jeden z lekarzy.
Komfort poruszania się w pustce prawnej skończy się lada dzień, kiedy w końcu jakiś polski sąd będzie musiał odpowiedzieć na pytanie podstawowe: kto jest matką i kto jest ojcem? Lista pytań bez odpowiedzi jest tymczasem znacznie dłuższa. Czy dawca powinien pozostać anonimowy i do jakiego momentu? W Polsce dawca jest anonimowy, ale to tylko przyjęta praktyka, kwestia niepisanej umowy. Czy można jednak ujawnić tożsamość dawcy, jeśli dziecko zachoruje na raka i szpik biologicznego rodzica może uratować mu życie? Co począć w chwili, gdy człowiek poczęty z anonimowych komórek szykuje się do zawarcia małżeństwa z ryzykiem, że poślubi swojego przyrodniego brata, siostrę albo nawet matkę lub ojca?
W Wielkiej Brytanii, która ma najlepiej skonstruowane przepisy dotyczące sztucznego zapłodnienia w Europie, dziecko ma np. prawo dowiedzieć się, kim był dawca nasienia czy jajeczka, z którego zostało poczęte, w chwili ukończenia 18 lat. Polscy lekarze boją się jednak, że możliwość ujawnienia tożsamości dawców w polskich warunkach zredukuje ich liczbę do zera.
Kolejne pytanie: czy można płacić dawczyniom komórek jajowych i dawcom spermy?