Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Archiwum Polityki

Czy kuria może zbankrutować?

Arcybiskup gdański Tadeusz Gocłowski urzęduje i przyjmuje gości wśród zabytkowych mebli i obrazów ostemplowanych przez komornika na poczet długów ciążących na diecezjalnym wydawnictwie Stella Maris. Wśród tych sprzętów znalazł się XVII-wieczny stół, przy którym podobno podpisano pokój oliwski?. Zajęte dobra mają być zlicytowane, by zaspokoić roszczenia firmy, której Stella winna jest 300 tys. zł za papier. Jednak to tylko część długów. Arcybiskup uchyla się od odpowiedzi, czy faktycznie – a takie krążą wieści – przekraczają one 40 mln zł. – My – tłumaczy – kwestionujemy wysokość zadłużeń. Toczą się pertraktacje z bankami. Biskup nie pożyczał ani grosza. To wydawnictwo.

Unikiem reaguje też na pytanie, czy podpisywał wnioski kredytowe albo udzielał komuś pełnomocnictw. Lecz bez takich umocowań banki raczej nie pożyczyłyby ogromnych sum tworowi, który nie ma osobowości prawnej, tylko jest formą działalności gospodarczej archidiecezji. Właśnie z tego powodu Stella Maris nie może upaść, a za jej długi odpowiada kuria.

Czy kurii może grozić bankructwo? Eugeniusz Szarmach, obecny dyrektor wydawnictwa, jest przekonany, że nie. Kuria – argumentuje – choć ma zdolność prawną, nie ma tzw. zdolności upadłościowej. Tej pewności nie podzielają sędziowie. – Zwłaszcza po uchwale SN w sprawie upadłości Bałtyckiej Wyższej Szkoły Humanistycznej, po nowelizacji przepisów upadłościowych, z których wynika, że nawet podmiot nie mający zdolności upadłościowej, jeśli prowadzi działalność gospodarczą, to może upaść. Gdyby taki wniosek wpłynął, sędzia musiałby się z nim zmierzyć – mówi po konsultacji z sędzią zajmującym się upadłościami Hanna Lange-Bieszki, rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Polityka 14.2004 (2446) z dnia 03.04.2004; Ludzie i wydarzenia; s. 14
Reklama