Archiwum Polityki

Bez cioci na imieninach

Któż dziś bez słownika odszyfruje Szymona Szymonowica: „Żołwice i bratowe u jednego stołu/I świekry i niewiestki jadają pospołu”? Na naszych rodzinnych mapach figurują – prócz ciotki i wujka – zwykle już tylko szwagier, szwagierka, teść, teściowa. I koniec.

Jeszcze tak niedawno trzymano po domach ciotki-rezydentki, aby pilnowały cnoty córek na wydaniu. I stale był na horyzoncie rodzinnym liczny zastęp kuzynek i kuzynów, kontrolujących, co robią i jak żyją wszyscy spowinowaceni, aby na światło dzienne nie przedostało się nic, co przyniosłoby ujmę familii.

Wpada szwagier na kielicha

Zofia Feliks badała życie towarzyskie w warszawskich blokach na przełomie lat 60. i 70. W rodzinach robotniczych, zasiedlających powstające wówczas blokowiska, licznie objawiali się krewni z miasta i ze wsi.

Polityka 45.2004 (2477) z dnia 06.11.2004; Społeczeństwo; s. 88