Archiwum Polityki

Dramat w tekturowych dekoracjach

Wielka tragedia jest niczym reflektor – ukazuje całe państwo. Rosja, jaka objawiła się światu po tragedii w Biesłanie, budzi współczucie, ale i niepokój. A wypowiedzi prezydenta Putina i innych przedstawicieli władz, że nie będzie ani niezależnego śledztwa w sprawie biesłańskiej zbrodni, ani rokowań z Czeczenami, natomiast Rosja w walce z terroryzmem może uderzyć w dowolne miejsce na Ziemi, mnożą pytania sięgające samych podstaw rosyjskiej polityki  zasad funkcjonowania tego państwa. O próbę analizy poprosiliśmy wybitnego publicystę z Moskwy Witalija Portnikowa. Jego raport uzupełniamy informacjami o rosyjskich mediach i służbach specjalnych. Tezy Portnikowa dla wielu będą zaskoczeniem, ale też niejeden już raz mogliśmy się przekonać, że Rosja jest inna, niż myślimy.

Mówi się światu, że Rosją rządzi jeden człowiek – Władimir Putin, że to on podejmuje wszystkie decyzje, jego wszyscy się boją i jego wszyscy słuchają. Nikt przy tym nie potrafi wyjaśnić, dlaczego ów silny i cieszący się tak wielkim autorytetem władca traci całe lata, nim uda mu się obsadzić odpowiedzialne stanowiska ludźmi, którzy przynajmniej na pozór byliby mu bliscy. Dlaczego tak nieskuteczne okazują się służby specjalne, stanowiące rzekomo oparcie dla Putina, dlaczego tak niekonsekwentne są poczynania rosyjskiego prezydenta w polityce zagranicznej?

Polityka 38.2004 (2470) z dnia 18.09.2004; Raport; s. 3
Reklama