Archiwum Polityki

Ta Ela od Kutschery

W dzieciństwie – nieświadoma wagi zdarzenia – przeżyła 100 sekund, które na stałe weszły do historii Polski. Ubrana w obszyte białym futrem paletko i białe podkolanówki z pomponami stanęła w Alejach Ujazdowskich przy wylocie ulicy Szopena.

1 lutego 1944 r., mroźny wtorek, Warszawa.

Tuż po godz. 9 czternastoletnia Ela dostaje pierwszy znak od koleżanki z lewej: płaszcz na ramieniu. To sygnał dla Eli: pan K. wychodzi z domu, samochód zaraz ruszy. Ela wyciąga białą torbę. To sygnał dla chłopców z jej prawej: uwaga, już za chwilę! Opel Admiral sunie Alejami. Czy nikt po drodze nie wyprzedził limuzyny pana K.? Czy to na pewno ten samochód? Tak, stwierdza Ela. Jak strzała przebiega przed autem. To sygnał dla dowódcy: może dać rozkaz: Akcja!

Polityka 35.2004 (2467) z dnia 28.08.2004; Historia; s. 68
Reklama