Archiwum Polityki

Kocia dusza Heroda

Kolęda straciła czysto ludowy charakter. Jest obrzędem, odtwarzanym na teatralnych scenach, na płytach, szczegółowo biznes-planowanym. Choć także podejmowanym spontanicznie w celach zarobkowych.

Węgajty, wieś niedaleko Olsztyna. Pierwsza przez próg wchodzi kolędnicza koza. Biega po izbie, skacze, pada niby martwa, a potem zmartwychwstaje. Gaśnie światło. Rozbrzmiewa pieśń dziadowska. Rozgrywają się dramatyczne sceny z narodzenia pańskiego. Za każdym razem rozgrywają się inaczej, ciągle zdarzają się niespodzianki. Ostatnio Diabeł ze Śmiercią uśmierciły Heroda. Herod padł na ziemię i nagle wyskoczyła z niego dusza. Miaucząca, bo Herod upadł na kota.

Wacek Sobaszek kolęduje w Węgajtach od 1989 r.

Polityka 5.2003 (2386) z dnia 01.02.2003; Społeczeństwo; s. 86