Archiwum Polityki

Dwie wieże, dwaj bracia

Strach popycha ludzi w ramiona obłędu. Nie znaczy to, że są już obłąkani. Gdy rozpada się świat, szuka się koła ratunkowego. Choćby w przepowiedniach sprzed wieków pióra Nostradama. Ale po ataku na Amerykę nie próżnują też głosiciele spiskowej teorii dziejów. Ci są groźniejsi.

Nostradama jest za co podziwiać. Mądrze walczył z dżumą, mnóstwo podróżował, znał języki, obserwował niebo jak astronom, miał dar odszyfrowywania egzotycznych alfabetów, zaczytywał się Dantem i greckimi tragikami, stworzył zaczątki przemysłu kosmetyków („eliksiry młodości”). Był człowiekiem renesansu, wszystko go ciekawiło, wszystkiego dociekał, nie chciał się zamykać w szufladce jasnowidza. Ale potomność go w niej zamknęła. Z życia i dzieła szesnastowiecznego humanisty i lekarza Michela Nostre-Dame (bo tak się naprawdę nazywał Nostradamus) zapamiętano zbiór jego przepowiedni przyszłości, „Centuries astrologiques”, po raz pierwszy wydany drukiem w roku jego śmierci – 1555.

Polityka 41.2001 (2319) z dnia 13.10.2001; Społeczeństwo; s. 84