Archiwum Polityki

Przychodzi Polak do psychoterapeuty

Jeszcze niedawno rodak zapytany: jak leci? – odpowiadał litanią niepowodzeń i krzywd. Teraz obowiązuje model przebojowego człowieka sukcesu. A kto się skarży, powinien iść do psychoterapeuty. Psychoterapia staje się modna, poszukiwana i niezwykle popłatna. Zarazem od kilku lat jest eliminowana z publicznej służby zdrowia. Przenosi się do prywatnych placówek i gabinetów. A skoro rośnie popyt, to szyldem psychoterapeuty posługują się coraz częściej astrolog, jasnowidz, wróżka, tarocista, uzdrowiciel dusz, którzy bezkarnie mieszają ludziom w głowach. Proponowana ustawa o zawodzie psychologa jeszcze tę bezkarność pogłębi.

Na początku może być nieustępliwy lęk. Albo smutek bez powodu. Trudności w kontaktach z otoczeniem, pretensje do innych lub złość na samego siebie. Do tego zaburzenia snu, jedzenia i innych funkcji życiowych, nieustanne zmęczenie, problemy z koncentracją uwagi. Albo brak sił, aby dalej zmagać się z codziennością, brak satysfakcji z autentycznych dokonań – lub wiele innych doznań, które spadają nagle i nie dają już funkcjonować normalnie. Niekiedy zdarzają się objawy bólowe, przypominające poważne choroby somatyczne: zaburzenia w pracy serca, zawroty głowy, bóle żołądka lub alergie.

Polityka 5.2002 (2335) z dnia 02.02.2002; Raport; s. 3