Archiwum Polityki

Premier też musi być prezesem

Rozmowa z Jeffreyem Immeltem, prezesem General Electric, drugiej największej firmy świata, o koncernach, globalizacji i szansach Polski

Edwin Bendyk: – Objął pan stanowisko prezesa GE na cztery dni przed zamachem terrorystycznym 11 września 2001 r. O czym myśli prezes wielkiej korporacji na wieść o takiej tragedii?

Jeffrey Immelt: – Prywatnie, jak każdy Amerykanin, byłem niezmiernie przygnębiony skalą dramatu. Co to wydarzenie oznaczało dla firmy? Od razu wiedzieliśmy, że odczujemy konsekwencje w działach produkcji lotniczej, w usługach finansowych, zwłaszcza ubezpieczeniowych. Natomiast nie sposób było w pierwszej chwili przewidzieć skutków dalej idących, takich jak wojna w Iraku.

Polityka 28.2006 (2562) z dnia 15.07.2006; Gospodarka; s. 44
Reklama