Archiwum Polityki

Pekin, Moskwa, Waszyngton

Chiński festiwal w Moskwie: kiedy Międzynarodowy Komitet Olimpijski (wbrew licznym protestom) przydzielał Pekinowi organizację igrzysk w 2008 r., prezydenci Rosji i Chin już szykowali pióra, aby podpisać układ o dobrym sąsiedztwie, który z góry nazwali fundamentalnym i historycznym. Mowa w nim o strategicznym partnerstwie, współpracy wojskowej i wielkim rurociągu syberyjskim, a w kontekście zaś chodzi o „bardziej wielobiegunowy świat”, to znaczy taki, który stawi czoło supremacji USA (patrz: pomyślna amerykańska próba gwiezdnego systemu antyrakietowego). Jaka jest siła tych słów, poznamy w nieodległej przyszłości. Rosja po reformach demokratycznych usiłuje teraz okiełznać gospodarkę. Chiny, bez choćby nieśmiałej demokratyzacji, rozsadzane będą coraz większym ciśnieniem wewnętrznym. Czasu na decyzje nie mają dużo więcej, niż pozostało do pekińskiej olimpiady.

Polityka 29.2001 (2307) z dnia 21.07.2001; Komentarze; s. 13
Reklama