Archiwum Polityki

Po zimie, niestety, lato

Lata miało nie być w tym roku. Będzie lało – przepowiadali tzw. prezenterzy pogody. A tu w czerwcu i w lipcu żar lał się z nieba, topiły się polskie drogi, siadało napięcie, brakowało wody. Jeszcze tydzień–dwa takiej pogody, a mielibyśmy totalny zawał.

Wystarczyło kilkanaście dni z temperaturą o kilka stopni wyższą niż zwykle, żeby praktycznie stanął transport samochodowy, krowy nie miały co jeść, a rolnicy wielu regionów żeby zaczęli domagać się ogłoszenia stanu klęski żywiołowej, bo wtedy można liczyć na odszkodowania i rekompensaty, żądać umorzenia czynszu lub podatków rolnych. Wystarczyło kilka stopni więcej, żeby zwiększone zapotrzebowanie na energię elektryczną pozbawiło prądu jedną trzecią kraju. Żeby w wielu miejscowościach zabrakło wody i wprowadzano tam zakazy podlewania ogródków.

Polityka 29.2006 (2563) z dnia 22.07.2006; Temat tygodnia; s. 24