Archiwum Polityki

Kolejka po dywany

Kiedyś, żeby nabyć jakieś dobro trwałe, nie wystarczyło stać w kolejce. Trzeba było zapisać się na specjalną listę i mieć swój numer. Bo stało się czasem kilka lat. Z okazji 22 lipca publikujemy tekst naszej reporterki o życiu kolejkowym, który 23 lata temu odrzuciła cenzura. Przypominamy te czasy, bo w przyblakłych wspomnieniach zaciera się ich prawdziwy obraz, a młodzi znają je tylko z filmów Barei.

Numer dywanowy 3271 dostała mieszkanie zastępcze. Nie ma w nim łazienki, rezerwuarku do ubikacji i klamek, okno wychodzi na czarny mur sąsiedniego domu, a na ścianach leży tłusty, przedwojenny brud, ale to nic. 3271 płakała ze szczęścia na ulicy, ściskając w ręku amulet, co robi od pewnego czasu (ona, ekonomistka z Ministerstwa Finansów).

Po ciężkim okresie, gdy umarła nowo narodzona córeczka, a całą pensję trzeba było oddawać za wynajęcie pokoju, wszystko idzie ku dobremu.

Polityka 29.2006 (2563) z dnia 22.07.2006; Kraj; s. 33