Archiwum Polityki

Daleko od Kremla

Szwecja ma kilka firm eksportowych: Abba, IKEA, Volvo, Saab, Electrolux, Ericsson, starsi pamiętają Björna Borga, młodsi Pippi Langstrumpf i Muminki, maturzyści Augusta Strindberga, Ingmara Bergmana, pomyślą o Karolu Gustawie, jest jeszcze Nobel, i to jakby wszystko. Jeden z najbogatszych krajów w Europie nie pobudza zbytnio fantazji, choć ćwierć wieku temu szwedzki model państwa opiekuńczego budził u nas zazdrość: socjalizm, dobrobyt i daleko od Kremla.

Dawno temu w warszawskiej „Kulturze” ukazał się słynny reportaż „Volvo dla mouse killera” – o warszawskich playboyach wyjeżdżających do Szwecji na saksy. Tymczasem na Zachodzie Szwecja traciła wtedy  sympatię. Skandynawski korespondent „Observera” Roland Huntford w raporcie „Nowi totalitaryści” („The New Totalitarians”, Penguin 1971) nie zostawił na Szwedach suchej nitki. To nic, że Olof Palme obok Willy’ego Brandta i Brunona Kreisky’ego należy do czołówki socjaldemokratycznej, Szwecja to kraj nieznający prawdziwej demokracji, który nigdy nie należał do Zachodu.

Dodatki 11.2001 + Polityka. Szwedzi (90066) z dnia 17.03.2001; s. 10