Archiwum Polityki

Nieraz potop nas zalewał

Od przeszło stu lat nasze dziejopisarstwo zwykło nazywać najazd szwedzki na Polskę i Litwę, jaki miał miejsce w połowie XVII wieku, „potopem”. Powszechnie wiadomo, iż termin ten spopularyzował Henryk Sienkiewicz. Ale nie on pierwszy go wymyślił; już bowiem w „Wojnie domowej” (1681 r.) Samuela Twardowskiego tak właśnie zostały nazwane najazdy kozackie, moskiewskie i szwedzkie na Rzeczpospolitą, zapoczątkowane powstaniem Chmielnickiego (1648 r.).

Sarmacka wojna dwunastoletnia, zamknięta pokojem polsko-szwedzkim w Oliwie (1660 r.), zaczęła się zaraz po zakończeniu ogólnoeuropejskiej wojny, noszącej nazwę trzydziestoletniej. Dzięki uzyskanej tam zaprawie bojowej oddziały szwedzkie, zasilone przez najemników niemieckich, z tak dużą łatwością opanowały znaczną część terytorium Rzeczypospolitej.

Najeźdźcom zza morza poddała się szlachta pod Ujściem i wojsko kwarciane dowodzone m.in. przez Jana Sobieskiego. Idąc za przykładem Korony również i Radziwiłłowie litewscy uznali w Kiejdanach Karola Gustawa za prawowitego władcę.

Dodatki 11.2001 + Polityka. Szwedzi (90066) z dnia 17.03.2001; s. 13