Archiwum Polityki

Pianista

Warszawa. Ulica Stalowa na Pradze. Plan filmu „Pianista” w reżyserii Romana Polańskiego. Scena przejścia Żydów do getta. – Stand by and action! – i ruszamy. W oknach praskich kamienic co jakiś czas miga fotograficzny flesz. Tyle że my, Żydzi, nie patrzymy już w górę, na fasady mijanych domów. Wzrok wbijamy w błoto, by odciąć się od tego co wokół. „Aryjscy” mieszkańcy Warszawy obserwują w skupieniu, jak podążamy ku swemu przeznaczeniu. Milczą.

Kiedy zamknie się oczy, można usłyszeć całą symfonię tej tragedii. Podeszwy szurające po bruku, odgłos rozchlapywanych przez dziecięce stopy kałuż, kląskanie błota pod kołami załadowanych po brzegi furmanek, rżenie koni. Ciężkie oddechy ludzi uginających się pod ciężarem przepełnionych walizek. Tylko dwóch na osobę. Cały oswojony świat niesiony w rękach. Dobiegające skądś płacze i pokrzykiwania, czasem rzucone ukradkiem przekleństwo. I ta muzyka... „Szpilman przeżył Holocaust dzięki muzyce” – powiedział w jednym z wywiadów Roman Polański.

Polityka 21.2001 (2299) z dnia 26.05.2001; Na własne oczy; s. 108