Archiwum Polityki

Wyrwy w szeregu

Ktoś wizytujący oddziały niemieckie na froncie wschodnim zdziwiłby się, jak wielu żołnierzy mówiło słabo (lub w ogóle) po niemiecku. Byli to zarówno przymusowo powołani do armii Niemcy etniczni – z Polski, Belgii, Słowenii, Francji, Węgier, Rumunii, jak i ponad milion ochotników nie posiadających niemieckich korzeni. Pochodzili zarówno z państw okupowanych, jak sprzymierzonych przeciw Hitlerowi czy neutralnych: Szwajcarii, Hiszpanii, Portugalii, Szwecji, Turcji. Zdarzali się Arabowie, Irlandczycy, obywatele USA i Kanady. Niewielu było Polaków. Co o tym sądzić?

Fakt, że nie było w Wehrmachcie oddziałów polskich, zawdzięczamy w największej mierze zdecydowanemu oporowi Polaków wobec współpracy z okupantem. Z drugiej jednak strony propozycje utworzenia polskich formacji, wysuwane przez środowiska gotowe do kolaboracji, były aż do końca 1944 r. kategorycznie odrzucane przez Berlin. Pierwsze pomysły powołania takich oddziałów pojawiły się bezpośrednio po zakończeniu kampanii wrześniowej w warunkach głębokiego rozczarowania i zbiorowego stresu.

Polityka 7.2001 (2285) z dnia 17.02.2001; Historia; s. 70