Archiwum Polityki

Ciepło, ciepło

Gdy zima zaczyna mazać wzorki na szybach, jedni, a jest ich z roku na rok coraz więcej, jadą się ogrzać do ciepłych krajów. Bezdomni, a jest ich z roku na rok jeszcze więcej, szukają byle jakiego ciepłego kąta. Zaludniają kanały, węzły ciepłownicze, dworce, klatki schodowe, strychy, noclegownie. A wszyscy pozostali szukają domowego ciepła, utrzymując z sąsiadami i znajomymi ciepłe stosunki i marząc o ciepłych posadach, gdzie za pracę płacą im ciepłą ręką.

– Głód można oszukać, zimna się nie da – Marek Kotański stwierdza to na podstawie wielu lat obserwacji; w jego 157 domach pomocy, noclegowniach i innych przytuliskach mieszka dzisiaj ponad 12 tys. ludzi. – A ponieważ zimna nie da się oszukać, jest ono dla człowieka bardziej dotkliwe niż głód. Za ścianą w szpitaliku w Centrum Pomocy Bliźniemu przy ul. Marywilskiej w Warszawie lekarka amputuje właśnie bezdomnemu odmrożone palce u prawej nogi.

Polityka 6.2001 (2284) z dnia 10.02.2001; Na własne oczy; s. 100