Archiwum Polityki

Zapowiadany koniec świata

Zenon na rauszu zasnął z papierosem w ręku – z dymem poszło czwarte piętro. Janek zamarzł zimą nad ranem na piątym, nieogrzewanym piętrze. Sąsiadowi, czterdziestolatkowi, pękła wątroba, bo nie mógł przestać pić koktajlu czekoladowego. Pięcioro dzieci Jadwigi spędziło święta na korytarzu. Za to pani Mirka z klatki frontowej pojechała na Wielkanoc do Tunezji. W tym czasie ktoś podpalił drzwi pana Bogdana, a pan Edmund, jak co roku, zabrał wnuki do zoo.

Kamienica na Złotej zwana Pekinem: z lewej biurowiec Ikea, z prawej biurowiec Sienna Center, na wprost biurowiec Złota Center. Między nimi: owiany najgorszą legendą przyczółek starej warszawskiej Woli.

Czterdziestoletnia Jola (nauczycielka, rak z przerzutami, przychodzi tu często, żeby dokarmić wałęsające się dzieciaki i ich nietrzeźwe matki z czwartego i piątego piętra), zwierza się pani Elżbiecie z Urzędu Gminy Warszawa Wola: – Wydaje się człowiekowi, że jak na wyższy poziom sięgnie, to bliżej mu do nieba.

Polityka 24.2000 (2249) z dnia 10.06.2000; Na własne oczy; s. 108