Archiwum Polityki

Freud miał kompleks Edypa

Artykuł Marka Ostrowskiego o Freudzie (POLITYKA 38/2000) zawierał kilka nieścisłości, ale poruszał ważny temat znaczenia psychoanalizy w obszarach, do których pierwotnie nie była ona projektowana. Co równie ważne, napisany był z odrobiną krytycznego dystansu i poczucia humoru. Czekałem na reakcje i doczekałem się. Ze strony środowiska dał się słyszeć groźny pomruk: naukowego charakteru psychoanalizy nie kalać! Przyjrzyjmy się bliżej kilku opiniom autorek, które chcą nas ostrzegać przed fałszowaniem dzieła Freuda.

Po pierwsze: „(...) dzieło (Freuda) należy (...) z całą pewnością do obszaru nauki”. Z całą pewnością: nie. Psychoanaliza nie spełnia standardów nauk opisowych, gdyż jej relacje są zawsze jednostkowe i niepowtarzalne, w sumie nie dające podstaw do intersubiektywnej komunikacji. Nie spełnia też wymogów nauk empirycznych, gdyż pojęcie empiryczności funkcjonujące na jej terenie jest archaiczne, oznacza ono „postrzegalne zmysłowo” i w żadnym razie nie spełnia dyrektyw uzyskiwania danych obowiązujących na gruncie, na przykład, psychologii eksperymentalnej.

Polityka 5.2001 (2283) z dnia 03.02.2001; Nauka; s. 76