Archiwum Polityki

Twarze na rzepy

Przedstawicieli gdańskich elit nieco szokuje pomysł malarza Macieja Świeszewskiego i księdza Krzysztofa Niedałtowskiego, by namalować „Ostatnią Wieczerzę”, gdzie apostołom użyczą twarzy gdańscy notable. Wchodzisz do kościoła, a tu z ołtarza głównego z obrazu o gigantycznych rozmiarach dziewięć metrów na pięć spoglądają na ciebie znajomi, o których to i owo wiesz, których niekoniecznie lubisz i szanujesz. I jak tu uklęknąć?

W kościele św. Bartłomieja malarz nerwowo krąży wokół potężnej ramy, na której rozpięto olbrzymie płótno, utkane na zamówienie w Belgii. Zagruntował je dziesięciokrotnie. Wykonał podmalówkę. Widać zawieszony w błękitnych przestworzach stół. Pośrodku Chrystus w bieli. Po bokach apostołowie w czarnych garniturach. Jedni skupieni, zamyśleni, inni rozdyskutowani. Mają oblicza w Gdańsku łatwo rozpoznawalne.

Maciej Świeszewski lubi duży format. Mówi, że zamiar stworzenia własnej wersji „Ostatniej Wieczerzy” zakiełkował w nim w połowie lat osiemdziesiątych, kiedy pracował w Luwrze przy konserwacji wielkich płócien Delacroix i Courbeta.

Polityka 22.2000 (2247) z dnia 27.05.2000; Społeczeństwo; s. 90