Archiwum Polityki

Belżyk Podlaski

O lepszej przyszłości mówi się w Siemiatyczach na okrągło. Orientacyjny kierunek, w którym znajduje się lepsza przyszłość, potrafi w Siemiatyczach wskazać palcem każde dziecko, a jej obiecujący zapach czuć już na miejscowym dworcu, gdy w każdy piątek o siódmej rano otwierają się drzwi klimatyzowanego autobusu Volvo, jeżdżącego na linii Siemiatycze–Bruksela. Lepsza przyszłość Siemiatycz nazywa się Belgia. A na jeżdżącego do lepszej przyszłości mówi się w Siemiatyczach – Belżyk.

Ku lepszej przyszłości zaczęły Siemiatycze podążać jeszcze przed stanem wojennym. Najpierw podążały samolotami, które lądowały w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Dopiero w latach 80. Siemiatycze przesiadły się do pekaesów, których przystankiem końcowym była Bruksela. – Dlaczego akurat Bruksela? Może dlatego, że za czasów pierwszej Solidarności zostało tam sporo naszych – mówi Jerzy Nowicki, wydawca i redaktor naczelny tygodnika „Głos Siemiatycz”.

Polityka 50.2000 (2275) z dnia 09.12.2000; Społeczeństwo; s. 96