Archiwum Polityki

Jogin listy pisze

Do dziewięciu miesięcy sąd przedłużył tymczasowy areszt wobec nauczyciela jogi, który w listach obrażał hierarchów Kościoła katolickiego, prokuratorów, sędziów oraz groził przeorowi Jasnej Góry. Sąd kazał umieścić go w szpitalu psychiatrycznym, gdyż zachodzi prawdopodobieństwo, że będzie obrażał nadal.

Rzecz zaczyna się i jak dotychczas kończy w Częstochowie. Tam Ryszard M., nauczyciel laya-jogi i przywódca Bractwa Zakonnego Himawanti, trafił na komisariat i – jak twierdzi – pod presją policjantów przyznał się do wysłania listu z groźbą wysadzenia w powietrze Jasnej Góry. Początkowo wydawało mu się, że może to traktować w kategoriach żartu.

„Kiedy odpytywano mnie na konto posiadania granatów i podobnych sprzętów, wyznałem panom policjantom, że granaty bardzo lubię i kupuję sobie od czasu do czasu na rynkupisze w broszurce pt.

Polityka 2.2000 (2227) z dnia 08.01.2000; Kraj; s. 30