Archiwum Polityki

O jaką przeszłość walczymy

Na mocy jednego z paragrafów podpisanej właśnie przez prezydenta nowej ustawy lustracyjnej badanie trudnych epizodów z ojczystych dziejów – udziału narodu polskiego w zbrodniach komunistycznych czy nazistowskich – obciążone jest ryzykiem kary trzech lat więzienia. To nie jedyna zasadzka, jaką polityka zastawia dziś na poszukiwania historyczne. Studia nad historią kwitną, ale równocześnie wiele wątków pozostaje nieporuszonych. Białe plamy wciąż istnieją. Historia włączona została w rewolucję moralną, stała się kolejnym odcinkiem do odzyskania w ramach budowania IV RP.

Trudno się dziwić, że po upadku PRL historycy rzucili się do badania mechanizmów funkcjonowania systemu komunistycznego. Impulsem nie było tylko zniesienie cenzury. Znaczenie miało stopniowe otwieranie się archiwów – począwszy od zasobów partii, poprzez materiały po byłych organach bezpieczeństwa, po – wciąż dostępne jedynie dla wybrańców – źródła wojskowe i kościelne.

Ale kluczowe było zapewne społeczne zapotrzebowanie na wiedzę o dziejach najnowszych. Dariusz Stola z Instytutu Studiów Politycznych PAN zdradza, że u jego studentów z Collegium Civitas zainteresowanie dziejami PRL rośnie z roku na rok: – Wprawdzie rządy Gomułki są dla nich niemal tak odległym okresem jak czasy Kazimierza Odnowiciela, ale chcą wiedzieć, w jakich warunkach przyszło żyć ich dziadkom i rodzicom.

Polityka 47.2006 (2581) z dnia 25.11.2006; Raport; s. 6