Archiwum Polityki

Yuppie, Puppie i Bobo

Na początku lat 90. mieliśmy pokolenie X, pod koniec dekady nastała moda na pokole-nie Y. Teraz w dobrym tonie jest rozprawiać o Bobo, kolejnym amerykańskim wytworze, który wyróżnia luz i luksus. X, Y, Bobo przypominają metki na atrakcyjnych ubraniach: okazuje się, że kolejne wymyślone generacje dobrze się sprzedają na chłonnym jarmarku kultury masowej.

David Brooks, autor książki „Bobo w raju i jak tam dotarli”, dobrze trafił w oczekiwania odbiorców. Wraz z nim śledzimy żywot Amerykanów w średnim wieku, którym się udało. Bowiem Bobo – ten efektowny skrót pochodzi od słów bohemian bourgeois – to prawdziwe dziecko szczęścia. Ciężko pracuje, zarabia grube pieniądze, a przy tym zachowuje niezależność i realizuje ekstrawaganckie pomysły. „Życie powinno być niekończącym się hobby” – pisze Brooks o swoich bohaterach i tak też Bobosy żyją.

Polityka 46.2000 (2271) z dnia 11.11.2000; Społeczeństwo; s. 82