Archiwum Polityki

Ten drugi

Polacy są niekiedy podobni do Francuzów. Oto było sobie we Francji, w latach sześćdziesiątych, dwóch słynnych cyklistów: Jacques Anquetil i Raymond Poulidor, którzy rywalizowali ze sobą zajadle. Problem w tym, że zawsze wygrywał Anquetil. Kogo więc pokochała płomiennie opinia publiczna – Poulidora oczywiście. Owszem, szczycono się Anquetilem, doceniano go nawet; łamy prasy wypełniał jednak wiecznie przegrany Poulidor.

Coś podobnego zauważyć można w Rzeczypospolitej po ostatnich wyborach prezydenckich.

Polityka 46.2000 (2271) z dnia 11.11.2000; Stomma; s. 106