Archiwum Polityki

Powrót brata

W dzisiejszym świecie, gdy zwykliśmy się otaczać starannie dobranymi przyjaciółmi albo po prostu przelotnymi znajomymi, kolegami z pracy, kumplami od kieliszka – więzy krwi wydają się bezpowrotnie tracić jakiekolwiek znaczenie. Rodzinne klany zwykliśmy traktować jako coś archaicznego, a nawet z gruntu podejrzanego. Tych rodzonych spotykamy przy okazji chrzcin, wesel, pogrzebów, by sentymentalnie powspominać dzieciństwo lub – przeciwnie – rozgrzebać stare urazy. Ale też częściej dziś zdarza się coś niezwykłego: bracia spotykają się po latach, siostry odkrywają się na nowo. Mówią wtedy coś o dziwnej alchemii łączących ich uczuć. O rosnącej potrzebie ciepła w tych zimnych czasach. Na czym polega wyjątkowość braterskiej i siostrzanej więzi? Jak wychować dzieci, by w przyszłości mogły liczyć na siebie, obdarzać się serdeczną przyjaźnią i spotykać się nie tylko przy rodzinnych uroczystościach lub na salach sądowych.

Najpierw rodzi się pierwszy. Król, oczko w głowie. Dowiaduje się, że oto nagle został zdetronizowany. Ma brata – albo siostrę. Zdaje sobie już sprawę z granic swej wszechmocy i ważności. Nieszczęśliwy i oszukany, nie może przeszkodzić obecności uzurpatora, więc, jak pisze Michel Soule, psycholog z Uniwersytetu Paryskiego, pragnie się upodobnić do niemowlęcia. Ssie smoczek, układa się przy małym w łóżeczku i sika na materacyk w nadziei, że wróci na swoje miejsce.

Jeśli między nim a nowo narodzonym różnica jest niewielka, cierpienie będzie łagodne, jeśli wynosi ona od dwóch do czterech lat, pierwsze dziecko samo przeżywa bardzo trudną fazę dojrzewania psychicznego.

Polityka 43.2000 (2268) z dnia 21.10.2000; Raport; s. 3