Archiwum Polityki

Kto na kogo

Rozmiar zwycięstwa Aleksandra Kwaśniewskiego był dla wielu szokiem. Od Bałtyku po Tatry, od Bugu po Odrę, w wielkich metropoliach i najmniejszych siołach, wszędzie to samo: robotnik, profesor, nauczyciel, emeryt, student i rolnik spotkali się przy urnie połączeni sympatią do jednego kandydata. Nie pomogły kampanie pozytywne i negatywne, klipy, taśmy, ambony, Liga Republikańska, wnioski do prokuratora, wysoki wzrost, żony i dzieci. Kwaśniewski, potwierdzając swój polityczny fenomen, podbił cały kraj, może poza skrawkami surowych, górskich terenów, i został zwycięzcą dekady.

W papieskich Wadowicach w obwodowej komisji, w której głosowali ludzie mieszkający przy prestiżowych ulicach Kościelnej i Wojtyłów, miażdżąco wygrał persona non grata dla miejscowych władz – Kwaśniewski. Zdobył trzy razy więcej głosów niż Marian Krzaklewski, a lepszy od szefa AWS był jeszcze Andrzej Olechowski. Tymczasem w wyborach przed pięciu laty Kwaśniewski i Wałęsa mieli swoje ziemie, na których bezapelacyjnie dominowali. Starły się wtedy dwie Polski.

Polityka 43.2000 (2268) z dnia 21.10.2000; Kraj; s. 20