Archiwum Polityki

Zbyt późne przebudzenie

Kiedy w lutym 1933 r. ulicami Hamburga maszerowało 25 tys. esesmanów i wykrzykiwało co chwila „Jude, verrecke”, Luise Solmitz wpisała do swojego dziennika: „Któż potraktował to zawołanie poważnie?” Jak można było uwierzyć w zaplanowaną z premedytacją zbrodnię na całym narodzie, skoro byli to przecież sąsiedzi?

Luise Solmitz była Niemką, jej mąż Żydem, oficerem lotnictwa, bohatersko walczącym na frontach I wojny światowej. Znał się osobiście z marszałkiem Hermannem Göringiem. Jeszcze na kilka miesięcy przed przejęciem władzy przez Hitlera Luise Solmitz była entuzjastką narodowego socjalizmu. Nie straciła weń wiary i po mianowaniu Hitlera kanclerzem Rzeszy. Przez kilka pierwszych lat opiekuńczą rękę nad jej rodziną trzymał sam Göring. Ale i to nie pomogło. Już w 1935 r. jej córka – pół-Żydówka, musiała opuścić niemiecką szkołę.

Polityka 43.2000 (2268) z dnia 21.10.2000; Historia; s. 72