Archiwum Polityki

Rok gwałtownego Słońca

Nasza dzienna gwiazda wkracza właśnie w okres największej aktywności swego jedenastoletniego cyklu. Bieguny magnetyczne Słońca zamienią się miejscami, a jego rozświetloną tarczę pokryje moc plam; wiatr słoneczny zamieni się w wichurę, wywołując wokół Ziemi magnetyczne burze. Na kaprysy kosmicznej pogody narażone będą nie tylko sztuczne satelity krążące wokół naszego globu, lecz również systemy łączności, a nawet sieci energetyczne.

Każdego dnia, jeśli tylko chmury nie mącą błękitu nieba, Słońce jawi się jednakie, jasne i gorące. Oślepieni światłem nie dostrzegamy najmniejszej skazy na jego obliczu. Nic w tym przeto dziwnego, że starożytni uważali Słońce, podobnie jak i inne ciała niebieskie, za niezmienne i doskonałe. Akwinata przyswajając chrześcijaństwu nauki Arystotelesa sprawił, że koncepcja nieskazitelnych niebios podniesiona została do rangi teologicznego dogmatu. Jakież więc było zdumienie, gdy dzięki pierwszym teleskopom dostrzeżono na powierzchni słonecznej tarczy ciemne, nieregularne plamy.

Polityka 11.2000 (2236) z dnia 11.03.2000; Nauka; s. 88