Archiwum Polityki

Bóg nie lubi pechowców

Mieliśmy w tym roku wyjątkowo długi karnawał, ale wszystko co dobre też się kiedyś kończy. Przyszedł post, pora na poważniejsze tematy.

Koniec karnawału to w Europie koniec zimowych wyprzedaży, na których jak co roku można kupić to co drogie – tanio. Świetne markowe towary pojawiają się nagle za pół ceny rzucane niedbale na stos, w którym tłum klientów grzebie rozpychając się łokciami. Przed wojną wyprzedaże nazywano z francuskiego okazjami i to słowo stanowi, moim zdaniem, klucz do całego podniecenia, do nastroju, który przypomina polowanie albo loterię fantową.

Polityka 11.2000 (2236) z dnia 11.03.2000; Zanussi; s. 113