Archiwum Polityki

Czego boi się Sidorska?

Blok jak blok, życie jak życie, mówi się w Białej Podlaskiej o domu komunalnym przy ulicy Sidorskiej. I wszystko toczyłoby się zwyczajnie, gdyby nie to, że dwaj mieszkańcy, Tomek i Paweł, postanowili ukraść panu S., spokojnemu emerytowi, stary, jeszcze radziecki telewizor.

Drobne sumy i żywność przynosili panu S. na Sidorską jego siostra albo szwagier. Sam ich nie odbierał, bo zabraliby mu je 19-letni Paweł i 18-letni Tomek, mieszkający na tej samej co on drugiej klatce. A jak nie oni, to inny z chłopaków.

Albo z dziewczyn. Siostra Tomka brała już, jak się mówi na Sidorskiej, udział w napadzie rabunkowym, ale że była niepełnoletnia i w ciąży (z kumplem Tomka), to się wybroniła. W bloku mówi się, że ten kumpel, ojciec jej dziecka, też brał udział w napadzie, ale rodzony brat Tomka, mając na względzie dobro przyszłej szwagierki, wziął winę na siebie i poszedł siedzieć.

Polityka 42.2006 (2576) z dnia 21.10.2006; Społeczeństwo; s. 100