Archiwum Polityki

Don Norbert i giermek Łukasz

Czasem w człowieku zdarzają się cuda. Iluminacja, nawrócenie, nie wiadomo, jak to nazwać. Życie, które było złe, nawet zbrodnicze, nagle się odwraca. Jakby od jakiegoś widoku, zdania, pozornie banalnego zdarzenia zmieniła się cała chemia mózgu.

Na fotografii z wakacji u wuja Norbert stoi przy traktorze. Widać, że wyrośnie na przystojnego, wysokiego chłopaka. Nie widać stóp zwróconych ku sobie, na których ani biegać, ani grać w piłkę. Nie było wtedy szkół integracyjnych ani stowarzyszeń dzieci z porażeniem mózgowym. Nie robiono takich jak dziś operacji. Lekarz powiedział rodzicom, że gdy syn urośnie, zoperuje mu się stopy. Ale jakoś do operacji nie doszło. Matka Norberta była księgową, grała w siatkówkę. Ojciec – działacz sportowy.

Polityka 49.2006 (2583) z dnia 09.12.2006; Społeczeństwo; s. 96