Archiwum Polityki

Nos niecały, gęba przecięta

Polska historia pełna jest ran i noszonych po nich blizn. Jedne były przyczyną wstydu, inne – przeciwnie – powodem do dumy. Czasami potrzeba posiadania widocznego znaku męstwa doprowadzała do kuriozalnych zachowań.

Blizny, jakie pozostają po każdej poważniejszej ranie, można z grubsza podzielić na trzy podstawowe grupy. Pierwsza z nich jest związana z chirurgią rytualną, a więc obrzezaniem czy kastracją, okaleczaniem dziewcząt poprzez wycinanie części narządów seksualnych. Ma to miejsce w społeczeństwach prymitywnych, pozostających na niższym szczeblu rozwoju. Owym ranom symbolicznym poświęcił interesującą rozprawę socjolog i etnolog Bruno Bettelheim. Drugą grupę stanowiły blizny zwane szelmowskimi lub niepoczciwymi, a więc po ranach powstałych w mało chlubnych okolicznościach, w trakcie bójek, odbywających się najczęściej po karczmach.

Polityka 50.2006 (2584) z dnia 16.12.2006; Historia; s. 74