Archiwum Polityki

Trudne wojaże do łatwych szwaczek

„Wy, poddani, nauczyliście się tego jeżdżenia od waszego króla” – fuknęła w 1583 r. rozżalona Anna Jagiellonka, gdy z jej dworu ktoś ruszał w podróż. Staropolacy uwielbiali wojażować. Jechali niekiedy tysiące kilometrów po naukę, po zdrowie. Modne były też pielgrzymki, ale i seksturystyka.

Już w XVI w. szał podróżowania ogarnął całą Europę. Anglicy zwiedzali Francję i Hiszpanię, choć skarżyli się na opieszały transport południowców, stąpających wolno jak ich muły, oraz na stan dróg. Jan Zawadzki, XVII-wieczny poseł polski podróżujący do angielskiego króla Karola I, nie mógł wyjść z podziwu, że drogi angielskie są otoczone żywopłotami i że w północnych Niderlandach topole wyznaczają bieg traktu.

Sianem karmieni

W średniowieczu najbardziej modne były pielgrzymki do Ziemi Świętej, zajętej przez Turków.

Polityka 35.2003 (2416) z dnia 30.08.2003; Historia; s. 69