Archiwum Polityki

Odlej to sam

W Wąchocku stanął pomnik bohatera dowcipów – sołtysa, a w Sanoku dobrego wojaka Szwejka. Mamy też monumenty ziemniaka, buhaja i pszczoły. O wszystkie pomniki, nawet dowodzące poczucia humoru, potrafimy się kłócić ze śmiertelną powagą.

Rok po wielkiej fali we Wrocławiu stanął pomnik Powodzianki: zanurzona po pas dziewczyna wynosi zagrożone zalaniem książki. Dzień wcześniej mieszkańcy podwrocławskich Łanów demonstracyjnie odsłonili własny pomnik – Łuk Triumfalny poświęcony tym, którzy nie dopuścili do planowanego przerwania wałów i, ratując wieś, skazali na zatopienie miasto. Z nadejściem wolności zniknął problem tych pomników, które traktowano jako symbol uciemiężenia. Skończyło się ich patriotyczne oblewanie farbą, uzupełnianie gwiazd swastykami, malowanie znaków Polski Walczącej lub odłupywanie tego i owego.

Polityka 32.2003 (2413) z dnia 09.08.2003; Na własne oczy; s. 92