Archiwum Polityki

Niedostępna Biblioteka Narodowa

Jestem świeżo po lekturze artykułu panów Mariusza Czubaja i Janusza Wróblewskiego („Kraina analfabetów”, POLITYKA 21, na temat analfabetyzmu w Polsce).

Jestem piętnastoletnim uczniem gimnazjum. Pewnego dnia postanowiłem skorzystać z zasobów Biblioteki Narodowej. Ale kiedy próbowałem skorzystać z czytelni, dowiedziałem się, że z powodu braku dowodu osobistego nie jest mi to dane. Nic nie zmieniła obecność mojej matki. Jako osoba niepełnoletnia mogłem skorzystać jedynie z szatni. Razem wpisaliśmy się do książki życzeń i zażaleń. Według regulaminu powinniśmy otrzymać odpowiedź w ciągu dwóch tygodni, w połowie maja minął miesiąc od tamtego wydarzenia, odpowiedzi nie dostałem do dziś.

O czym my w ogóle mówimy, skoro instytucja mająca za zadanie krzewić literaturę wśród narodu, jest hermetycznie zamknięta dla niepełnoletniej młodzieży. Rozumiem, że nie chcą wpuszczać wszystkich nastolatków, ale czemu tego nie robią, jeśli moja matka chce ponieść odpowiedzialność za ewentualne wyrządzone przeze mnie szkody. Wydaje mi się też, że rzadko do Biblioteki Narodowej przychodzą ludzie, którzy chcą pobawić się w podpalacza, raczej jeśli już się tam pojawiają, mają w tym cel, który jest równie poważny co cel studenta czy starszego licealisty.

Jestem stałym czytelnikiem „Polityki” i co może państwa zdziwi – niejedynym wśród moich kolegów.

Michał W. Gwiazda z mamą Jolantą Gwiazdą

Polityka 23.2003 (2404) z dnia 07.06.2003; Listy; s. 85
Reklama