Archiwum Polityki

Aniołek bez polotu

Od siódmego, a może od ósmego roku serdecznie nie cierpię świąt Bożego Narodzenia i wreszcie, po bez mała półwieczu, postanowiłem to zmienić. Postanowiłem przyjąć dobro, zaakceptować rytuał i wyznać traumy. Postanowiłem do serca dać dostęp radości. Postanowiłem wszystkim dobrze życzyć, wszystkim wybaczyć i wszystkich prosić o wybaczenie. A też podzielić się doświadczeniem nawróconego na wigilijną euforię odludka i sceptyka i tym, co dalej tkwią w niechęci, udzielić paru podstawowych rad: jak mianowicie przeżyć święta i nikogo z rodziny przy tej okazji nie zabić.

Polityka 51.2005 (2535) z dnia 24.12.2005; Pilch; s. 153