Różnie reagowali naziści w obliczu klęski. Jedni uciekali poza granice Niemiec, starając się zapewnić sobie anonimowość, jak Eichmann czy Mengele, inni strzelali sobie w łeb, jak feldmarszałkowie Model i von Greim, admirał Friedeburg czy generałowie Krebs i Burgdorf. Otruł się, zanim zdążyli go przesłuchać, Himmler. A wielkorządca nazistowski w Norwegii Terboven wysadził się w powietrze w swoim bunkrze. Ale byli i tacy, którzy z tupetem starali się stawiać czoło nowym wyzwaniom, jak feldmarszałek Erhard Milch przechwycony przez Brytyjczyków. O jego przypadku tak podała 17 maja 1945 r. angielska „London Exchange Telegraph”: „Feldmarszałek Milch został zaraz po wzięciu do niewoli przesłuchany przez brytyjskich oficerów. Podobnie jak Göring, i on usiłował zaprezentować się jako niewinny i wielkoduszny człowiek, który właściwie był ofiarą ideologii nazistowskiej, jej hipnotyzmu. Podczas przesłuchania puszył się swoją godnością wojskową i stale drażniąco gestykulował buławą marszałkowską. Oficerowie brytyjscy, którzy stawali się coraz bardziej tym poirytowani, narzucili temat obozów koncentracyjnych Bergen-Belsen i Buchenwald. Milch wysłuchiwał tego podśmiechując się, a w pewnym momencie powiedział: Ależ czy panowie nie rozumieją, że to byli wszyscy podludzie – Czesi, Polacy i tak dalej, a nie tacy ludzie jak wy i ja. W tym momencie jeden z oficerów nie zdzierżył. Narzucając przepisy dyscyplinarne wyrwał z rąk feldmarszałka buławę i zdzielił nią Milcha w głowę. Feldmarszałka trzeba było zabrać do lazaretu”.
Pomocnik Historyczny
Tajemnice końca II wojny światowej
(90096) z dnia 26.04.2005;
s. 90
Reklama