Archiwum Polityki

Bliski krąg

Jan Paweł II umierał tak, jak chciał – wśród przyjaciół. Niemal samych Polaków. Teraz, gdy cały świat pożegnał już Papieża, z Watykanem żegnają się ci, którzy trwali przy nim najwierniej.

Świadkami jego śmierci byli wyłącznie, prócz lekarzy, członkowie tak zwanej papieskiej rodziny. Papież umierał jak senior rodu, w gronie swych najbliższych. Przez ponad dwadzieścia sześć lat pontyfikatu nie zaprzyjaźnił się aż tak ze współpracownikami z innych krajów, by towarzyszyli mu w ostatnich chwilach. Chciałoby się wręcz rzec, że umierał jak Polak na emigracji, wśród swoich.

Najbliżej był oczywiście arcybiskup Stanisław Dziwisz. Ci, którzy spotkali się z nim w Rzymie na dwa tygodnie przed śmiercią Jana Pawła II, mówili, że był w fatalnej formie, wyczerpany i najwyraźniej świadom zbliżającego się nieubłaganie dramatu.

Polityka 15.2005 (2499) z dnia 16.04.2005; s. 20