Archiwum Polityki

Rychły zgon patriarchatu

„Goście! Wymiotujemy otrzymanymi od was goździkami! Wyśmiewamy szarmanckie otwieranie drzwi i oślizłe całowanie rąk! Zrywamy pęta kucharskich fartuchów i kas w supermarketach! Wyrywamy cegły z waszego patriarchalno-kapitalistycznego maczo-muru! Żądamy równości płci! Manifa 2005 rusza 6 marca w samo południe!”.

Jeszcze w 2000 r. polski patriarchat miał się całkiem dobrze. Szarmanci od całowania dłoni wywlekli z gabinetu ginekologicznego w Lublińcu kobietę podejrzaną o aborcję. Byli przekonani, że działają w trosce o jej zdrowie i życie, albowiem sama nie wie, co czyni. Oddali zaufanemu lekarzowi, aby sprawdził, czy nie jest popsuta.

O lublinieckim patriarchacie gadały nad ciastkami i kawą w warszawskiej cukierni Agnieszka Graff i Kazimiera Szczuka – feministki, wykładowczynie uniwersyteckie, pisarki, młode dziewczyny.

Polityka 9.2005 (2493) z dnia 05.03.2005; Kraj; s. 28