Archiwum Polityki

RZECZPOSPOLIPA

W Polsce fałszuje się wszystko; od legitymacji szkolnych uprawniających do zniżkowych przejazdów, przez zwolnienia lekarskie, zaświadczenia i recepty, świadectwa maturalne, faktury, dowody rejestracyjne, dyplomy lekarskie czy inżynierskie, po wyborcze listy poparcia. I rzadko kto się tego wstydzi. Tym bardziej że ani społecznego potępienia, ani kary za lewe kwity praktycznie nie ma.

Najpierw wybucha w mediach afera. Taka, jak na przykład ze starającymi się o II stopień specjalizacji lekarzami w Łodzi. Jak wyszło na jaw jesienią 2004 r., fałszowali wyniki egzaminów z języka angielskiego. Czy nadal są lekarzami? Owszem. Sprawa trafiła do prokuratury (objęła około 150 osób) i jeszcze potrwa. Być może specjalizacje uzyskane z pomocą fałszywych dokumentów zostaną unieważnione, być może nie.

Albo dość głośny skandal ze studentami Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Polityka 8.2005 (2492) z dnia 26.02.2005; Raport; s. 3