Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Archiwum Polityki

Czyszczenie Środowiska

SLD przejęło stery w Ministerstwie Środowiska. Po rozpadzie koalicji rządowej na czele resortu stanął dotychczasowy sekretarz stanu Czesław Śleziak. Były minister Stanisław Żelichowski (PSL) twierdzi, że następca jest dobrze przygotowany do kontynuacji rozpoczętych w czasie wspólnej pracy programów. Brzmi to jak żart, ponieważ jako wiceminister był Śleziak zdecydowanym adwersarzem swojego szefa, mówiło się, że chętnie by się podał do dymisji, jak zrobił to inny wiceminister, Krzysztof Szamałek, ale premier prosił go, by pozostał na stanowisku – jako ostatni bastion Sojuszu w ludowym resorcie. Ministerstwo Środowiska od dłuższego czasu było uważane za przykład fatalnego sposobu wykorzystywania pieniędzy z Unii przez polskie struktury rządowe, a tam właśnie zaczęły płynąć bardzo duże środki. Ostra krytyka dochodziła z warszawskiego przedstawicielstwa Unii Europejskiej. Teraz ma to wyglądać inaczej. – Przewidywane są zmiany personalne i strukturalne w organizacji resortu, a przede wszystkim w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – mówi nowy rzecznik ministerstwa Piotr Pukos. To właśnie przede wszystkim NFOŚiGW i jego wojewódzkie oddziały uznawano dotychczas za prywatne poletko PSL, na którym ludowcy pielęgnują swoje partyjne interesy. Ruszenie tych struktur nie będzie jednak łatwe, zwłaszcza że w samym rządzie nie ma jeszcze jednolitego planu, jak głęboko „czyścić” rozmaite instytucje z przedstawicieli PSL. Ludowcy mogą się jeszcze kiedyś przydać, a przegonienie ich z odwiecznych placówek może spalić mosty na zawsze.

Polityka 11.2003 (2392) z dnia 15.03.2003; Ludzie i wydarzenia; s. 12
Reklama