Archiwum Polityki

Sąd bez zębów

Dotychczas dyktatorzy i zbrodniarze wojenni mogli się bać tylko przenikliwego ostrzeżenia Miłosza: „Który skrzywdziłeś człowieka prostego... Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta”. Teraz wielcy niegodziwcy powinni się też bać sądu: 11 marca w Hadze przysięgę złożą sędziowie Międzynarodowego Trybunału Karnego, który powołała ogromna większość krajów świata.

Traktat podpisany aż przez 139 stolic ratyfikowało 89 krajów. Ta imponująca zgoda może wzbudzić fałszywe nadzieje na sprawiedliwość międzynarodową, zwłaszcza że preambuła traktatu rzymskiego z 1998 r. (na podstawie którego MTK powołano) pompatycznie podkreśla, iż państwa strony „są zdecydowane, by położyć kres bezkarności” sprawców najpoważniejszych zbrodni, w tym tortur i nieludzkiego traktowania, a także agresji wojennych. W istocie pierwszy światowy sąd karny (bo działający od lat Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości sądzi tylko państwa, a nie jednostki) jest albo humbugiem i mrzonką, albo co najwyżej tylko początkiem przyszłego dzieła.

Polityka 10.2003 (2391) z dnia 08.03.2003; Świat; s. 48