Archiwum Polityki

Z powrotem do lasu

Niedzielne przedpołudnie. Wyszedłem na spacer z nietresowalnym basetem. W cienistej alejce jak z XIX-wiecznej powieści napatoczył się facet z zębatym kaukazem. Facet dźwigał pod pachą jakieś książki, skrypty, albumy.

– Idziemy na zajęcia z tresury – wyjaśnił.
– Pański pies będzie tam szkolony?
– Ależ skąd. On tam wykłada.
Nawet się nie zdziwiłem. Tegoroczna wiosna skutecznie odbiera dar zdziwienia. A rozmowy... Znam bardziej zaskakujące.

Polityka 23.2005 (2507) z dnia 11.06.2005; Groński; s. 113
Reklama