Archiwum Polityki

Bunt w cieniu piramid

Do końca roku w Egipcie mają się odbyć wybory prezydenckie i parlamentarne. Prezydent Hosni Mubarak jako następcę widział swojego syna, 42-letniego Gamala Mubaraka. Władza we wszystkich niemal państwach arabskich, oficjalnie zwanych demokracjami, tradycyjnie przechodzi z ojca na syna. Tak było w Damaszku i tak stać się miało w Kairze.

Wkrótce okazało się jednak, że Gamal nie cieszy się dostateczną popularnością (nawet we własnej Narodowej Parti Demokratycznej), brak mu charyzmy, i stoi za nim jedynie marginesowa lewicowa partia Kapaja (Dosyć!), która uważa, że najlepszym egipskim raisem (przywódcą) był Abdel Gamal Naser, wierny sprzymierzeniec Związku Radzieckiego. Nic więc dziwnego, że trzy miesiące przed wyborami Hosni Mubarak doszedł do wniosku, że sam będzie się ubiegał o piątą prezydencką kadencję.

Majowe referendum zatwierdziło zmiany konstytucyjne, umożliwiające mu nie tylko ponowne wystawienie kandydatury, ale także, za pomocą wielokrotnie wypróbowanych środków nacisku, niemal pewne zwycięstwo przy urnach wyborczych.

Polityka 27.2005 (2511) z dnia 09.07.2005; Świat; s. 52
Reklama