Archiwum Polityki

Ściganie w organach

Oczekiwano, że w policji i prokuraturze dojdzie pod władzą PiS do gwałtownej czystki. Ale personalne trzęsienie ziemi jest rozłożone na raty.

Już trzeci miesiąc ministrowie Ludwik Dorn (sprawy wewnętrzne i administracja) oraz Zbigniew Ziobro (sprawiedliwość) wprowadzają reformę systemu według PiS. Media są rozczarowane, bo spodziewano się gwałtownych ruchów, fali rozliczeń i setek spektakularnych dymisji.

Ludwik Dorn zapowiadał, że odejdą wszyscy policjanci z przeszłością esbecką, Komendę Główną Policji zastąpi sztab komendanta głównego, a na ulicach pojawi się o 50 proc. więcej patroli. Zbigniew Ziobro obwieszczał głęboką reorganizację prokuratury, ograniczenie liczby funkcjonariuszy w nadzorze, powołanie pionu do zadań specjalnych przy Prokuraturze Krajowej i rozliczenie złych prokuratorów.

Czego boją się sędziowie

Na razie min. Ziobro powołał w ministerstwie 31 zespołów opracowujących program reform w najróżniejszych dziedzinach. Dotyczą struktury prokuratury, prawa karnego procesowego i materialnego, sądownictwa, więziennictwa, a nawet prawa prasowego. Mówi się, że jest to wielki plan Ziobry, który będzie podkładką do prawdziwych zmian w wymiarze sprawiedliwości. Do połowy stycznia zespoły mają wykazać się efektami swojej pracy, ale niektóre nie zdążą. – To prace studyjne, które powinny stać się podstawą do ewentualnych prac legislacyjnych – mówi prokurator krajowy Janusz Kaczmarek, nadzorujący zespoły zajmujące się reformą prokuratury. Pozostałymi kieruje wiceminister Andrzej Kryże. Wydaje się, że te zespoły powołano, aby opracowały szczegółowo pomysły PiS zgłaszane podczas kampanii. Niektóre hasła brzmiały efektownie, ale w zderzeniu z rzeczywistością okazały się puste. Teraz trzeba nadrabiać braki.

Zresztą plany obu ministrów uległy modyfikacji i na razie odsunęły się w czasie.

Polityka 2.2006 (2537) z dnia 14.01.2006; Kraj; s. 28
Reklama