Archiwum Polityki

Jak to było naprawdę?

Najpierw poznaliśmy opis zdarzenia tylko na podstawie komunikatów policji: 14 października polski emigrant Robert Dziekański przyleciał do matki do Kanady; na lotnisku w Vancouver zachowywał się agresywnie, trzech funkcjonariuszy policji próbowało go obezwładnić, lecz nie mogli oni użyć spreju pieprzowego z uwagi na obecność innych podróżnych. Zastosowano więc paralizator, lecz z niezrozumiałych powodów podróżny zmarł. Paralizator, według producenta, jest urządzeniem bezpiecznym, poza tym zarejestrowano tylko 17 nieszczęśliwych wypadków na niespełna milion interwencji w USA i Kanadzie.

Polityka 48.2007 (2631) z dnia 01.12.2007; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 10
Reklama