I ja też wychowałam się na Pippi, ale w moich dziecięcych czasach (dziś mam prawie 47 lat) ta sympatyczna dziewczynka nazywała się Fizia Pończoszanka [art. „Inna bajka”, POLITYKA 46/07]. I tak też funkcjonuje w mojej pamięci do dziś. W serialu TV nazywała się obco Pippi Langstrumpf – nazwa trudna do wymówienia dla dorosłych, a co dopiero dla dzieci. Wy lansujecie kompromisowo nazwę Pippi Pończoszanka. Ciekawa jestem, czy taka dwujęzyczna nazwa funkcjonowała kiedykolwiek w książeczkach. Nie wiem, dlaczego odeszliśmy od jakże swojskiej Fizi. Dla mnie ona w każdym razie na zawsze pozostanie Fizią, czyli zwariowaną dziewczynką w długaśnych butach.
Renata Głuszek
Polityka
3.2008
(2637) z dnia 19.01.2008;
Listy;
s. 99