Archiwum Polityki

Nie wie robak, co rezerwat

Tych świerków za dwa lata nie będzie. Wszystkie są do wycięcia – mówią drwale po słowackiej stronie Tatr.

Dookoła jest rudo albo żółto. Ponad trzy lata po wielkiej wichurze, która powaliła część tatrzańskiego drzewostanu na Słowacji, Peter Ježík, leśnik z Kežmarskich Žlabów w TANAP (słowackim Tatrzańskim Parku Narodowym), zadziera głowę, przyglądając się koronom świerków. Gdy chodzi tak przez cały dzień, wybierając do wycinki zaatakowane przez korniki drzewa, ból kręgosłupa ma gwarantowany.

Białym sprejem Peter robi na pniu dwie kropki – jedną na wysokości półtora metra (to dla drwala, by wiedział, które drzewa są do ścięcia), a drugą nisko przy ziemi.

Polityka 16.2008 (2650) z dnia 19.04.2008; Na własne oczy; s. 108
Reklama